Więcej...
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,67305,8320057,Po_szczeniaka_do_supermarketu__Fatalne_traktowanie.html#ixzz11CkYrrcO
*****************************
Pieska wyrzucili w worku do lasu
Utworzono: Piątek, 09 kwietnia 2010
Włożyli szczeniaka do worka, zawiązali i wyrzucili do lasu. Tym sposobem 38-latek i jego 16-letni syn chcieli pozbyć się niechcianego już czworonoga.
Przed niechybną śmiercią około półrocznego pieska uratował przypadkowy świadek, który zaalarmował policję. Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem w Piotrkowie.- Około godziny 17.00 dyżurny piotrkowskiej policji otrzymał informację, że dwóch mężczyzn porzuciło worek, w którym coś się poruszało. Odjechali oni w kierunku ulicy Michałowskiej. Policjanci zatrzymali podejrzewany samochód na ulicy Rakowskiej.
Więcej...
http://www.epiotrkow.pl/news/Piotrkow-Pieska-wyrzucili-w-worku-do-lasu,4243
****************************
Rozmnaża i szkoli psy tosa inu do walk - makabra w podzelowskiej wsi

ZAJRZYJ NA FORUM
******************************
Strefa FM Data utworzenia: środa, 08 kwietnia 2009 488
Agresywny właściciel spokojnych psów?
W podzelowskiej hodowli psów Tosa Inu doszło do ponownej kontroli. Przypomnijmy, że sprawą zajął się piotrkowski TOZ, po tym jak Grażyna Fałek, prezes oddziału obejrzała makabryczny film, w którym dochodzi do wzajemnego zagryzania psów.
Podczas kontroli psy były spokojne, czego nie można powiedzieć o ich właścicielu, który swoje agresywne zachowanie przejawiał już od samego początku . Ogromne pokłady wciekłości wyładował na Grażynie Fałek, której podobnie jak mediów najpierw nie chciał wpuścić na teren swojej posesji.
POSŁUCHAJ
Ostatecznie jednak, prawdopdobnie po namowach władz gminy prezes jak i media zostali wpuszczeni
POSŁUCHAJ
Właściciel 32 psów cały czas utrzymywał, że prowadzi hodowlę psów rasy Tosa Inu
POSŁUCHAJ
Kolejne pytania wyprowadzały hodowcę z równowagi, który twierdzi, że psy trzyma bo kocha...
POSŁUCHAJ
Psy nie są głodzone, film, który ukazał się w internecie został spreparowany, a zwierzęta nie mają możliwości opuszczenia posesji - twierdzą właściciele
POSŁUCHAJ
Gdy doszło do spisywania protokołu oględzin, Krzysztof Z. nie wytrzymał nerwowo. Dostało się inspektorowi Powiatowego Lekarza Weterynarii. Przemysław Chrust, nie wykluczył złożenia doniesienia do prokuratury.
POSŁUCHAJ
Opinią inspektora zdaje się nie przejmować hodowca.
POSŁUCHAJ
Sławomir Malinowski, burmistrz Zelowa przyznaje natomiast, że przy takich sprawach występują w polskim prawie pewne luki. W protokole znalazł się zapis, że hodowca ma poprawić warunki bytowania psów. Ma na to czas do września.
Źródło: epiotrkow.pl
**************************************
STREFA FM Makabryczne sceny w podzelowskiej wsi.
Źródło: epiotrkow.pl
Foto K.Babczyńska"Jeśli on cię nie zagryzie to ja Cię zastrzelę - szyld z takim napisem widnieje na bramie jednej z podzelowskich posesji, w której hodowane są psy rasy Tosa Inu. Ta japońska rasa zaliczana jest to jednej z najbardziej agresywnych na świecie.
Sąsiedzi hodowcy obawiają się o swoje życie. Dochodziło do makabrycznych scen wzajemnego zagryzania się psów. Na okolicznych polach znajdowano szczątki padłych zwierząt. - Żywe przetrzymywane są w skandalicznych warunkach. Psy często wyją. Panuje niemiłosierny fetor - alarmują mieszkańcy wsi.
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami złożyło doniesienie do prokutatury. - Materiały, które otrzymaliśmy były wstrząsające - mówi Grażyna Fałek prezes piotrkowskiego oddziału TOZ-u.
Sprawę prowadzi bełchtowska prokuratura. Wczoraj na teren hodowli wkroczyła policja. Towarzyszyli jej urzędnicy Urzędu Gminy w Zelowie i inspektor TOZ-u. Właściciel twierdzi, że wszystko jest w porządku, a za padłe psy odpowiadają sąsiedzi, którzy trują zwierzęta.- Warunki lokalowe nie spełniają standardów hodowli. Psy nie są zaniedbane, ale do myślenia daje fakt, że wszystkie szczepione były tego samego dnia (16 marca), tuż przed zapowiedzianą kontrolą - podsumowuje Grażyna Fałek.
FILM ZOSTAŁ ZDJETY ZE WZGLEDU NA MAKABRYCZNE SCENY
Na terenie posesji znajduje się obecnie 35 psów rasy Tosa Inu.
Psy rasy Tosa Inu są nieustraszonymi wojownikami - czytamy na portalu szarik.pl - dlatego muszą być od szczenięcia starannie socjalizowane, aby nie wyrosły na psy nieprzewidywalne. Tosę trzeba wychowywać łagodnie, ale konsekwentnie. W żadnym wypadku nie wolno zachęcać ich do agresywnych zachowań, gdyż nieokiełznane są niebezpieczne nawet dla właściciela.
Rasa ta znajduje się na polskiej liście ras uznawanych za agresywne.
*******************Wypowiedz się na FORUM WWW.EPIOTRKOW.PL**********************

Makabryczna hodowla psów urodzonych do zabijania
Polskapresse | dodane (07:57)
Mieszkaniec Kuźnicy nagrał film z krwawej walki psów (fot. POLSKA Dziennik Łódzki) Wybrane województwo to:
łódzkie wszystkie z regionu inne województwa Tusk: nie składałem Gęsickiej niemoralnej propozycji Rząd zdecydował: będzie obwodnica Augustowa Chiny: nie jedźcie do Polski! Stracił pracę za zdjęcia na naszej-klasie - chce 25 tys. zł Tysiące ludzi bez prądu po obfitych opadach śniegu Gimnazjalista odpowie za fałszywy alarm bombowy
Szok miesza się z niedowierzaniem. Mieszkańcy Kuźnicy pod Zelowem alarmują: - Nasz sąsiad w skandalicznych warunkach hoduje psy zdolne do zabijania.
"Jeśli on Cię nie zagryzie, to ja Cię zastrzelę" - taki napis widnieje na tabliczce przymocowanej do bramy posesji hodowcy psów. Za ogrodzeniem trzymanych jest kilkadziesiąt psów japońskiej rasy tosa inu - jednej z najbardziej agresywnych.
Na farmie hodowli agresywnych psów dochodzi do bestialskich walk między nimi. Świadkami tego są sąsiedzi, a na polach można się natknąć na szczątki zagryzionych zwierząt.
Bestialski proceder został zarejestrowany telefonem komórkowym. Na amatorskim filmie wyraźnie widać morderczą walkę czworonogów. - Wyłączyłem telefon, gdy psy rozszarpały jednego z nich na drobne kawałki - mówi Zbigniew Kołodziejski z Kuźnicy. - Nie mogłem dłużej nagrywać, zbierało mi się na wymioty.
Mieszkańcy Kuźnicy najpierw zaalarmowali Towarzystwo Ochrony nad Zwierzętami w Piotrkowie Trybunalskim. - Jesteśmy po pierwszej kontroli i dołożymy wszelkich starań, aby ta hodowla szybko została zlikwidowana. Te zwierzęta cierpią - mówi Grażyna Fałek, prezes piotrkowskiego towarzystwa.
Śledztwo w sprawie znęcania się nad zwierzętami w Kuźnicy wszczęła już Prokuratura Rejonowa w Bełchatowie.
W drastycznych zdjęciach i filmie, które można znaleźć w Internecie (www.zwierzak.org.pl), można zobaczyć m.in., jak dwa psy z hodowli rozszarpują trzeciego.
Grzegorz Maliszewski
(meg)
TAGI: znęcanie, zwierzęta, hodowla, kuźnica, psy, walka, pies
FORUM
****************

Hodowla psów do zabijania pod Zelowem
Szok miesza się z niedowierzaniem. Mieszkańcy Kuźnicy pod Zelowem alarmują: - Nasz sąsiad w skandalicznych warunkach hoduje psy zdolne do zabijania.
"Jeśli on Cię nie zagryzie, to ja Cię zastrzelę" - taki napis widnieje na tabliczce przymocowanej do bramy posesji hodowcy psów. Za ogrodzeniem trzymanych jest kilkadziesiąt psów japońskiej rasy tosa inu - jednej z najbardziej agresywnych.
Na farmie hodowli agresywnych psów dochodzi do bestialskich walk między nimi. Świadkami tego są sąsiedzi, a na polach można się natknąć na szczątki zagryzionych zwierząt.
Bestialski proceder został zarejestrowany telefonem komórkowym. Na amatorskim filmie wyraźnie widać morderczą walkę czworonogów. - Wyłączyłem telefon, gdy psy rozszarpały jednego z nich na drobne kawałki - mówi Zbigniew Kołodziejski z Kuźnicy. - Nie mogłem dłużej nagrywać, zbierało mi się na wymioty.
Mieszkańcy Kuźnicy najpierw zaalarmowali Towarzystwo Ochrony nad Zwierzętami w Piotrkowie Trybunalskim. - Jesteśmy po pierwszej kontroli i dołożymy wszelkich starań, aby ta hodowla szybko została zlikwidowana. Te zwierzęta cierpią - mówi Grażyna Fałek, prezes piotrkowskiego towarzystwa.
Śledztwo w sprawie znęcania się nad zwierzętami w Kuźnicy wszczęła już Prokuratura Rejonowa w Bełchatowie.
W drastycznych zdjęciach i filmie, które można znaleźć w Internecie (www.zwierzak.org.pl), można zobaczyć m.in., jak dwa psy z hodowli rozszarpują trzeciego
Więcej na ten temat czytaj dziś w POLSKA Dziennik ŁódzkiGrzegorz Maliszewski - POLSKA Dziennik Łódzki


G. Maliszewski, M. Buchalska 2009-03-24 00:22:25, aktualizacja: 2009-03-24 00:23:51
Mieszkańcy Kuźnicy, w gminie Zelów (w pow. bełchatowskim), są wstrząśnięci i przerażeni. Odkryli, że ich sąsiad w skandalicznych warunkach hoduje psy tresowane do zabijania.
Zaniepokoiły ich szczątki zwierząt, które znajdowali na polach i fetor, który unosi się wokół hodowli.
Na posesji właściciel w małych klatkach trzyma kilkadziesiąt psów rasy tosa inu, która zaliczana jest do najagresywniejszych ras na świecie. W ramach treningu właściciel szczuje psy na siebie, a te się zagryzają.
O sprawie stało się głośno, kiedy w internecie pojawiło się wstrząsające nagranie, na którym widać jak dwa rozwścieczone psy rozszarpują trzeciego. - Nagrałem to telefonem komórkowym. Wyłączyłem go, gdy psy rozszarpały jednego z nich na drobne kawałki, a wnętrzności rozniosły po podwórku - mówi Zbigniew Kołodziejski. - Dalej nie mogłem nagrywać.
Kołodziejski, mieszkający w sąsiedztwie dzikiej hodowli, mówi, że od czasu, gdy właściciel psów sprowadził się do okolicy, przeżywa gehennę. Agresywne zwierzęta wielokrotnie uwalniały się i terroryzowały jego i żonę. Często w ostatniej chwili udawało im się uniknąć pogryzienia. W sąsiedztwie słychać było przeraźliwy skowyt psów.
Postanowił sam sprawdzić, co dzieje się w hodowli. Podszedł do wysokiej siatki okalającej posesję. Był przekonany, że to właściciel znęca się nad czworonogami. To co zobaczył, przeszło jego oczekiwania.
Pan Zbigniew, aby nagłośnić sprawę nagranie umieścił w internecie. Nie ma wątpliwości, że psy szkolone są do zabijania i walk za pieniądze. - Ten człowiek szkoli je do walki, bo chyba nie na pokaz mody - mówi.
Hodowlą agresywnych psów pod Zelowem zajęła się już bełchatowska policja i prokuratura. - Badamy tę sprawę. Psy są bardzo zaniedbane - mówi Danuta Grzybowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Bełchatowie. - Jeśli udowodnione zostanie, że ten człowiek znęcał się nad zwierzętami, to będzie przygotowany akt oskarżenia - dodaje. Nie wyklucza najbardziej surowej kary. Za znęcanie się nad zwierzętami grozi do dwóch lat więzienia.
Hodowlę skontrolowała już Grażyna Fałek, prezes Towarzystwa Ochrony nad Zwierzętami w Piotrkowie.
- To co zobaczyłam, było przerażające. To nie hodowla, a zakład produkcji psów, aby na nich zarabiać - mówi Grażyna Fałek. - Stajnia, którą właściciel adaptował na pomieszczenie dla psów, nie spełnia żadnych warunków. Psy mają słomę i to wszystko. Po umieszczeniu informacji o hodowli na naszej stronie internetowej, otrzymałam sygnały, że pod Pabianicami była podobna hodowla. Jej właściciel ją zlikwidował i przeniósł pod Zelów. To może być ta sama osoba.
Z właścicielem hodowli nie udało nam się skontaktować.
Zachodniopomorska policja zlikwidowała w lipcu ub.r. nielegalną hodowlę pitbulli przeznaczonych do walk. Stanisław S. trzymał 23 psy dorosłe i 12 szczeniąt. Zmuszał szczeniaki do walki między sobą o pożywienie, wieszając im mięso na sznurku nad klatką. Psy miały trafić do Niemiec, gdzie walki psów, choć nielegalne, odbywają się regularnie. W Polsce ceny psów wyszkolonych do walk dochodzą do 10 tys. euro, stawki w nielegalnych zakładach dotyczących psich walk do 150 tys. euro, a zawiadomienie o miejscu, gdzie nielegalne walki się odbywają i możliwość obejrzenia walk - kosztuje ok. 5 tys. zł.
***********************
Czy to jeszcze człowiek?
Wiadomości Strefa FM Data utworzenia: środa, 22 października 2008 440
KPP TomaszówTomaszów: Spaliła trzy szczenięta !TOZ / zwierzęta / smierć / Tomaszów / region / policja
Mieszkanka Tomaszowa, bo o niej mowa wrzuciła do paleniska trzy szczeniaki. Zwierzaki spłonęły żywcem.
- Wczoraj o godzinie 10:00 otrzymaliśmy informację, iż 37 letnia mieszkanka Tomaszowa o 23:00 w niedzielę w swoim mieszkaniu uśmierciła trzy szczeniaki rasy mieszanej w ten sposób, że wrzuciła je do paleniska pieca, za młodymi psami do pieca wskoczyła ich matka, która została wyciągnięta z pieca przez znajomą podejrzanej. Prawdopodobnie w wyniku poniesionych obrażeń suka zdechła następnego dnia, została zakopana przez sprawczynię w przydomowym ogródku. Nieludzka właścicielka psów usłyszała zarzuty o uśmierceniu psów ze szczególnym okrucieństwem za co grozi odpowiedzialność karna do 2 lat pozbawienia wolności - informuje podkomisarz Katarzyna Dutkiewicz, rzecznik tomaszowskiej komendy.
- Ta wiadomość była dla mnie porażająca - przyznaje Grażyna Fałek prezes piotrkowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
- Towarzystwo wystąpi do organów ścigania o ustanowienie go oskarżycielem posiłkowym w tej sprawie. Mamy takie uprawnienia i z nich skorzystamy. Liczę na surowy wyrok wymiaru sprawiedliwości, choć nie ukrywam, że maksymalna kara jaką przewiduje kodeks za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem to i tak za mało za taki bestialski czyn - dodaje prezes. Grażyna Fałek - w rozmowie ze Strefą FM przyznała - za znęcanie się nad zwierzętami w Polsce nie zapadł jeszcze nigdy wyrok skazujący oprawców "braci mniejszych" na karę więzienia.
Forum (przeklejone j.w)
metoda sortowania: od najstarszego do najnowszego / najnowszego do najstarszego
~piesek 23.10.2008 08:46 Jeśli osoba ma sumienie spalić żywcem szczeniaki to pewno nie miała by oporu aby uśmiercić istotę ludzką ! kara powinna być adekwatna do czynu!!!!
~Aman 23.10.2008 11:19 Nawet trudno sobie wyobrazić tak bezbronne istoty jak małe szczeniaczki a co dopiero zrobienie im krzywdy. A może by tak samo zachować się wobec tej kobiety. Dwa lata to jest minimum. Szkoda, że nie ma wyższych kar. A może opublikować jej fotkę.
simba25 23.10.2008 19:39 10 lat minimum powinno być.
~kot 23.10.2008 20:39 no 10 to może trochę dużo !? bo za morderstwo noworodków dostają baby po 5-10 lat {depresja środek łagodzacy } ale np. 5lat pracy społecznej publicznej miesięczna cegiełka 200zł na jakiś szczytny cel ?!
~ Borys 23.10.2008 23:57 Dziekuję za wypowiedzi. Widzę ,że wrażliwych ludzi na los zwierząt nie brakuje. Myslę , że tej osobie należy sie kara adekwatna do jej czynu. Szkoda ,ze zniesiono tortury - można by tą bestie podpiekac ogniem niech by poczuła co to ogien.Trzyba mieć nadzieję i wierzyć , ze kiedys bedzie się smażyc w PIEKLE !!!!!
Bartosiak 24.10.2008 09:22 Cytuję:wrażliwych ludzi na los zwierząt nie brakuje
A może jakieś KONKRETNE działanie ludzi wrażliwych???
Napiszmy pismo do sądu, list z poparciem dla P. Fałek?
Czy ktoś wie, jak LEGALNIE wyrazić społeczny głos wobec sądu?
jeśli ktoś ma pomysł - deklaruję współpracę.
~Aman 24.10.2008 10:46 Myślę, ze p.Fałek wie co i jak zrobić i wie, że w tak drastycznych sprawach większość ludzi nie pozostanie obojętnymi. Na rynku w Piotrkowie jest pręgierz. Kiedyś metody były bardzo dobre a teraz nawet nazwiska nie można podać. Człowiek najbardziej zawsze boi się opini publicznej. A mało kiedy sądu.
~kot 24.10.2008 15:21 właśnie mniej słów a więcej czynów !!!
Bartosiak 24.10.2008 16:30 Nie neguję kompetencji pani Prezes. Miałem na myśli jakąś akcję społeczną. Gdyby nie czas pracy - poszedłbym pod budynek sądu z transparentem... Takich spraw jest w Polsce wiele i sądy pomimo występowania oskarżycieli posiłkowych z TOZ nie wydają wyroków skazujących! Tak było np. w głosnej sprawie zabicia niedźwiadka w tatrach - wyroki są w zawieszeniu. O przywiązaniu sprawcy do pregierza, lub piętnowaniu rozpalonym żelazem możemy tylko pogadać. I jak zwykle na gadaniu nasze zaangażowanie się skończy?
Bartosiak 24.10.2008 16:32 Podanie danych sprawcy do publicznej wiadomości??? To dobry pomysł. Sądy czasami zasądzają takie "dodatkowe" kary.
**********************
NOWE ŻYCIE STRZAŁKI
(tekst: http://www.epiotrkow.pl/ ; autor:Anna Warych ; foto:A.Warych
Dwudziestoletnia klacz Strzałka nie miała łatwego życia. Ciężka praca, brak swojego stada. Jeden telefon do piotrkowskiego schroniska odmienił jej los.Któregoś dnia w piotrkowskim schronisku dla zwierząt zadzwonił telefon. Maria Mrozińska, pracownik placówki, usłyszała w słuchawce historię pewnego konia. Dzwoniła kobieta z powiatu radomszczańskiego, mówiąc, że jej mąż chce sprzedać na rzeź klacz, która od lat jest w ich gospodarstwie, ale nie jest im już potrzebna. Pytała, czy Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami i schronisko mogłoby uratować zwierzę. - Ten telefon obudził w nas na nowo przykre odczucia co do losu zwierząt sprzedawanych na rzeź – mówi Grażyna Fałek z piotrkowskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - One są transportowane w strasznych warunkach. Nasze towarzystwo sprawdziło naocznie, jak to wygląda, i przyznam, że już więcej tego robić nie będziemy, bo to przekroczyło naszą wytrzymałość psychiczną. Cieszę się przynajmniej z tego, że w tej kobiecie obudziły się jakieś uczucia i sentyment do zwierzęcia – relacjonuje Grażyna Fałek.