O nas
INTERWENCJE
Akcja 1 %
Adopcja
Psy i koty adoptowane
Pomagają nam
Z życia wzięte
Media o nas
Kontakt
   
 



  • TELEWIZJA

TVN24 - 24.03.2009 GODZINA 17.00 "PROSTO Z POLSKI"

TVN - 19.00 "FAKTY"


  • PRASA

Strefa FM Data utworzenia: środa, 08 kwietnia 2009 488


W podzelowskiej hodowli psów Tosa Inu doszło do ponownej kontroli. Przypomnijmy, że sprawą zajął się piotrkowski TOZ, po tym jak Grażyna Fałek, prezes oddziału obejrzała makabryczny film, w którym dochodzi do wzajemnego zagryzania psów.

Podczas kontroli psy były spokojne, czego nie można powiedzieć o ich właścicielu, który swoje agresywne zachowanie przejawiał już od samego początku . Ogromne pokłady wciekłości wyładował na Grażynie Fałek, której podobnie  jak mediów najpierw nie chciał wpuścić na teren swojej posesji.

POSŁUCHAJ

Ostatecznie jednak, prawdopdobnie po namowach władz gminy prezes jak i media zostali wpuszczeni

POSŁUCHAJ

Właściciel 32 psów cały czas utrzymywał, że prowadzi hodowlę psów rasy Tosa Inu

POSŁUCHAJ

Kolejne pytania  wyprowadzały hodowcę z równowagi, który twierdzi, że psy trzyma bo kocha...

POSŁUCHAJ

Psy nie są głodzone, film, który ukazał się w internecie został spreparowany, a zwierzęta nie mają możliwości opuszczenia posesji - twierdzą właściciele

POSŁUCHAJ

Gdy doszło do spisywania  protokołu oględzin, Krzysztof Z. nie wytrzymał nerwowo. Dostało się inspektorowi Powiatowego Lekarza Weterynarii. Przemysław Chrust, nie wykluczył złożenia doniesienia do prokuratury.

POSŁUCHAJ

Opinią inspektora zdaje się nie przejmować hodowca.

POSŁUCHAJ

Sławomir Malinowski, burmistrz Zelowa przyznaje natomiast, że przy takich sprawach występują w polskim prawie  pewne luki. W protokole znalazł się zapis, że hodowca ma poprawić warunki bytowania psów. Ma na to czas do września.

Źródło: epiotrkow.pl

UWAGA: Film zawiera SCENY DRASTYCZNE !

STREFA FM Makabryczne sceny w podzelowskiej wsi.

Źródło: epiotrkow.pl



Foto K.Babczyńska

"Jeśli on cię nie zagryzie to ja Cię zastrzelę - szyld z takim napisem widnieje na bramie jednej z podzelowskich posesji, w której hodowane są psy rasy Tosa Inu. Ta japońska rasa zaliczana jest to jednej z najbardziej agresywnych na świecie.

Sąsiedzi hodowcy obawiają się o swoje życie. Dochodziło do makabrycznych scen wzajemnego zagryzania się psów. Na okolicznych polach znajdowano szczątki padłych zwierząt. - Żywe przetrzymywane są w skandalicznych warunkach. Psy często wyją. Panuje niemiłosierny fetor - alarmują mieszkańcy wsi.

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami złożyło doniesienie do prokutatury. - Materiały, które otrzymaliśmy były wstrząsające - mówi Grażyna Fałek prezes piotrkowskiego oddziału TOZ-u.






Sprawę prowadzi bełchtowska prokuratura. Wczoraj na teren hodowli wkroczyła policja. Towarzyszyli jej urzędnicy Urzędu Gminy w Zelowie i inspektor TOZ-u. Właściciel twierdzi, że wszystko jest w porządku, a za padłe psy odpowiadają sąsiedzi, którzy trują zwierzęta.

- Warunki lokalowe nie spełniają standardów hodowli. Psy nie są zaniedbane, ale do myślenia daje fakt, że wszystkie szczepione były tego samego dnia (16 marca), tuż przed zapowiedzianą kontrolą - podsumowuje Grażyna Fałek. 

FILM ZOSTAŁ ZDJETY ZE WZGLEDU NA MAKABRYCZNE SCENY


Na terenie posesji znajduje się obecnie 35 psów rasy Tosa Inu.

Psy rasy Tosa Inu są nieustraszonymi wojownikami - czytamy na portalu szarik.pl - dlatego muszą być od szczenięcia starannie socjalizowane, aby nie wyrosły na psy nieprzewidywalne. Tosę trzeba wychowywać łagodnie, ale konsekwentnie. W żadnym wypadku nie wolno zachęcać ich do agresywnych zachowań, gdyż nieokiełznane są niebezpieczne nawet dla właściciela.
Rasa ta znajduje się na polskiej liście ras uznawanych za agresywne.


*******************Wypowiedz się na FORUM WWW.EPIOTRKOW.PL**********************



Makabryczna hodowla psów urodzonych do zabijania A A A  
Polskapresse | dodane (07:57)

Mieszkaniec Kuźnicy nagrał film z krwawej walki psów (fot. POLSKA Dziennik Łódzki) Wybrane województwo to:
łódzkie wszystkie z regionu inne województwa Tusk: nie składałem Gęsickiej niemoralnej propozycji Rząd zdecydował: będzie obwodnica Augustowa Chiny: nie jedźcie do Polski! Stracił pracę za zdjęcia na naszej-klasie - chce 25 tys. zł Tysiące ludzi bez prądu po obfitych opadach śniegu Gimnazjalista odpowie za fałszywy alarm bombowy

Szok miesza się z niedowierzaniem. Mieszkańcy Kuźnicy pod Zelowem alarmują: - Nasz sąsiad w skandalicznych warunkach hoduje psy zdolne do zabijania.

"Jeśli on Cię nie zagryzie, to ja Cię zastrzelę" - taki napis widnieje na tabliczce przymocowanej do bramy posesji hodowcy psów. Za ogrodzeniem trzymanych jest kilkadziesiąt psów japońskiej rasy tosa inu - jednej z najbardziej agresywnych.

Na farmie hodowli agresywnych psów dochodzi do bestialskich walk między nimi. Świadkami tego są sąsiedzi, a na polach można się natknąć na szczątki zagryzionych zwierząt.


Bestialski proceder został zarejestrowany telefonem komórkowym. Na amatorskim filmie wyraźnie widać morderczą walkę czworonogów. - Wyłączyłem telefon, gdy psy rozszarpały jednego z nich na drobne kawałki - mówi Zbigniew Kołodziejski z Kuźnicy. - Nie mogłem dłużej nagrywać, zbierało mi się na wymioty.

Mieszkańcy Kuźnicy najpierw zaalarmowali Towarzystwo Ochrony nad Zwierzętami w Piotrkowie Trybunalskim. - Jesteśmy po pierwszej kontroli i dołożymy wszelkich starań, aby ta hodowla szybko została zlikwidowana. Te zwierzęta cierpią - mówi Grażyna Fałek, prezes piotrkowskiego towarzystwa.

Śledztwo w sprawie znęcania się nad zwierzętami w Kuźnicy wszczęła już Prokuratura Rejonowa w Bełchatowie.

W drastycznych zdjęciach i filmie, które można znaleźć w Internecie (www.zwierzak.org.pl), można zobaczyć m.in., jak dwa psy z hodowli rozszarpują trzeciego.

Grzegorz Maliszewski

(meg)
TAGI: znęcanie, zwierzęta, hodowla, kuźnica, psy, walka, pies

FORUM




Hodowla psów do zabijania pod Zelowem dziś Szok miesza się z niedowierzaniem. Mieszkańcy Kuźnicy pod Zelowem alarmują: - Nasz sąsiad w skandalicznych warunkach hoduje psy zdolne do zabijania.

"Jeśli on Cię nie zagryzie, to ja Cię zastrzelę" - taki napis widnieje na tabliczce przymocowanej do bramy posesji hodowcy psów. Za ogrodzeniem trzymanych jest kilkadziesiąt psów japońskiej rasy tosa inu - jednej z najbardziej agresywnych.

Na farmie hodowli agresywnych psów dochodzi do bestialskich walk między nimi. Świadkami tego są sąsiedzi, a na polach można się natknąć na szczątki zagryzionych zwierząt.

Bestialski proceder został zarejestrowany telefonem komórkowym. Na amatorskim filmie wyraźnie widać morderczą walkę czworonogów. - Wyłączyłem telefon, gdy psy rozszarpały jednego z nich na drobne kawałki - mówi Zbigniew Kołodziejski z Kuźnicy. - Nie mogłem dłużej nagrywać, zbierało mi się na wymioty.

Mieszkańcy Kuźnicy najpierw zaalarmowali Towarzystwo Ochrony nad Zwierzętami w Piotrkowie Trybunalskim. - Jesteśmy po pierwszej kontroli i dołożymy wszelkich starań, aby ta hodowla szybko została zlikwidowana. Te zwierzęta cierpią - mówi Grażyna Fałek, prezes piotrkowskiego towarzystwa.

Śledztwo w sprawie znęcania się nad zwierzętami w Kuźnicy wszczęła już Prokuratura Rejonowa w Bełchatowie.


W drastycznych zdjęciach i filmie, które można znaleźć w Internecie (www.zwierzak.org.pl), można zobaczyć m.in., jak dwa psy z hodowli rozszarpują trzeciego


Więcej na ten temat czytaj dziś w POLSKA Dziennik ŁódzkiGrzegorz Maliszewski  -  POLSKA Dziennik Łódzki




G. Maliszewski, M. Buchalska 2009-03-24 00:22:25, aktualizacja: 2009-03-24 00:23:51

Mieszkańcy Kuźnicy, w gminie Zelów (w pow. bełchatowskim), są wstrząśnięci i przerażeni. Odkryli, że ich sąsiad w skandalicznych warunkach hoduje psy tresowane do zabijania.

Zaniepokoiły ich szczątki zwierząt, które znajdowali na polach i fetor, który unosi się wokół hodowli.

Na posesji właściciel w małych klatkach trzyma kilkadziesiąt psów rasy tosa inu, która zaliczana jest do najagresywniejszych ras na świecie. W ramach treningu właściciel szczuje psy na siebie, a te się zagryzają.

O sprawie stało się głośno, kiedy w internecie pojawiło się wstrząsające nagranie, na którym widać jak dwa rozwścieczone psy rozszarpują trzeciego. - Nagrałem to telefonem komórkowym. Wyłączyłem go, gdy psy rozszarpały jednego z nich na drobne kawałki, a wnętrzności rozniosły po podwórku - mówi Zbigniew Kołodziejski. - Dalej nie mogłem nagrywać.

Kołodziejski, mieszkający w sąsiedztwie dzikiej hodowli, mówi, że od czasu, gdy właściciel psów sprowadził się do okolicy, przeżywa gehennę. Agresywne zwierzęta wielokrotnie uwalniały się i terroryzowały jego i żonę. Często w ostatniej chwili udawało im się uniknąć pogryzienia. W sąsiedztwie słychać było przeraźliwy skowyt psów.

Postanowił sam sprawdzić, co dzieje się w hodowli. Podszedł do wysokiej siatki okalającej posesję. Był przekonany, że to właściciel znęca się nad czworonogami. To co zobaczył, przeszło jego oczekiwania.

Pan Zbigniew, aby nagłośnić sprawę nagranie umieścił w internecie. Nie ma wątpliwości, że psy szkolone są do zabijania i walk za pieniądze. - Ten człowiek szkoli je do walki, bo chyba nie na pokaz mody - mówi.

Hodowlą agresywnych psów pod Zelowem zajęła się już bełchatowska policja i prokuratura. - Badamy tę sprawę. Psy są bardzo zaniedbane - mówi Danuta Grzybowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Bełchatowie. - Jeśli udowodnione zostanie, że ten człowiek znęcał się nad zwierzętami, to będzie przygotowany akt oskarżenia - dodaje. Nie wyklucza najbardziej surowej kary. Za znęcanie się nad zwierzętami grozi do dwóch lat więzienia.

Hodowlę skontrolowała już Grażyna Fałek, prezes Towarzystwa Ochrony nad Zwierzętami w Piotrkowie.

- To co zobaczyłam, było przerażające. To nie hodowla, a zakład produkcji psów, aby na nich zarabiać - mówi Grażyna Fałek. - Stajnia, którą właściciel adaptował na pomieszczenie dla psów, nie spełnia żadnych warunków. Psy mają słomę i to wszystko. Po umieszczeniu informacji o hodowli na naszej stronie internetowej, otrzymałam sygnały, że pod Pabianicami była podobna hodowla. Jej właściciel ją zlikwidował i przeniósł pod Zelów. To może być ta sama osoba.

Z właścicielem hodowli nie udało nam się skontaktować.

Zachodniopomorska policja zlikwidowała w lipcu ub.r. nielegalną hodowlę pitbulli przeznaczonych do walk. Stanisław S. trzymał 23 psy dorosłe i 12 szczeniąt. Zmuszał szczeniaki do walki między sobą o pożywienie, wieszając im mięso na sznurku nad klatką. Psy miały trafić do Niemiec, gdzie walki psów, choć nielegalne, odbywają się regularnie. W Polsce ceny psów wyszkolonych do walk dochodzą do 10 tys. euro, stawki w nielegalnych zakładach dotyczących psich walk do 150 tys. euro, a zawiadomienie o miejscu, gdzie nielegalne walki się odbywają i możliwość obejrzenia walk - kosztuje ok. 5 tys. zł.